piątek, 30 maja 2014

Co w Szwajcarii piszczy?

W okresie braku wpisów na tym blogu niewiele się zmieniło. Frank szwajcarski nam nie odpuszcza, stopy procentowe nadal na tym samym poziomie, zagrożenia nie zniknęły. Poniżej kilka konkretów.

Deflacja nadal męczy Szwajcarię:

Inflacja w Szwajcarii wg pochodzenia. Źródło: UBS

SNB musi rozmyślać jaką przyjąć strategię wobec zagrożeń. Jego problem jest podobny do tego, który ma obecnie EBC - mocny kurs waluty nakręca deflację, ta z kolei umacnia walutę.  Jak przerwać to błędne koło?

Widmo obniżki stóp przez EBC stworzy dodatkową presję na franka szwajcarskiego (spadek EUR to spadek EURCHF, czyli umocnienie franka). Zatem ... co zrobi SNB?

Roubini przewiduje, ze szwajcarski bank centralny może podnieść poziom usztywnienia do euro (tzw. CAP lub peg) na 1,25 czy nawet 1,3. Może miałoby to jakieś umocowanie w faktach – według metodologii parytetu siły nabywczej frank jest przewartościowany, co potwierdza poniższy wykres:

Kurs eurofranka wg wyceny PPP. Źródło: UBS
Szwajcarski bank centralny również wspomniał w poprzednim miesiącu, że uważa frank za przewartościowany o 13%. Nie zmienia to jednak jego decyzji w sprawie usztywnienia kursu CHF do euro. Już jakiś czas temu stwierdził, że ten element polityki pieniężnej nie podlega dostrajaniu – wielokrotnie powtarzał, że podoba mu się stan taki, jaki jest.

Osobiście uważam, że podnoszenie peg’a byłoby raczej bez sensu - skoro SNB dotychczas tego nie zrobiło (a miało okazję ku temu, gdy w pierwszej połowie 2013 r. kurs eurofranka naturalnie oscylował w okolicach 1,24-1,25), to przy dodatkowej presji na EURCHF musieliby ponieść jeszcze większe koszty/ryzyko pęcznienia i później utrzymania rezerw walutowych, narosłych w wyniku masowej sprzedaży CHF w celu obrony poziomu CAP.

Plotki o podnoszeniu poziomu usztywnienia CHF należałoby chyba rozpatrywać tak, że różni celebryci z branży finansowej rzucają różne pomysły po to, by podtrzymywać swoją medialność, a może przy okazji zarobić na odruchu stadnym inwestorów kupujących ich słowa.

Skoro nie podniesienie poziomu usztywnienia do euro, to może coś innego zabezpieczy przed deflacją?

MFW radziło w marcu 2013, że w razie presji na franka SNB powinno rozważyć wprowadzenie negatywnych stóp procentowych. Takie samo rozwiązanie zaklinają komentatorzy w odniesieniu do ECB. Jak powiedział wczoraj przedstawiciel banku UBS – bazooka SNB w takiej formie byłaby silniejsza niż broń EBC.

Zastanawiam się jednak nad jedną kwestią - czy trzymiesięczny LIBOR CHF spadłby wówczas do wartości ujemnych? Czy to przełożyłoby się na niższe oprocentowanie (zmniejszanie marży banków!)? Czy to w ogóle możliwe? Kto z Was może coś na ten temat napisać? Proszę o wypowiedzi w komentarzach.

Całkiem możliwe, że decyzja ECB w przyszłym tygodniu – jeśli będzie wprowadzała poważne zmiany – pociągnie za sobą stosowną odpowiedź ze strony SNB. Będzie ciekawie.

Co interesującego czytaliście/słyszeliście – a o tym nie napisałem? Podzielcie się tym z innymi czytelnikami bloga - napiszcie o tym w komentarzach, przydatne będą też linki (jednak ewidentne reklamy, szczególnie te niemerytoryczne, będę wycinał).




Post Co w Szwajcarii piszczy? pojawił się jako pierwszy na CHF Watch!


Zastrzeżenie
Informacje przedstawione na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie informacji przedstawionych na blogu. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor bloga nie odpowiada za treść reklam.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Kursem Franka kręcą przede wszystkim spekulanci. Najpierw kurs Franka był wyższy, bo na Ukrainie się kotłowało, więc spekulanci uciekali w bezpieczną walutę. Jak już się sytuacja uspokoiła, kurs niespecjalnie odpuścił, po czym na Ukrainie znowu się kotłuje co jakiś czas, a rynek się jakoś uspokoił. Czyli ewidentnie nie chodzi tutaj o sytuację na Ukrainie. Monitoruję na bieżąco kurs franka na jednym z kantorów internetowych (typowo pod kątem kupna Franka na ratę kredytu) i widzę, że kursu 3,4 za chu.a szanowni spekulanci nie pozwolą przekroczyć. Dzisiaj przez chwilę było minimalnie poniżej 3,4 - jednak spekulanci "odrobili" straty.
Coś mi się wydaje, że poziom 1CHF=3,4zł jest nie do przebicia.

CHF Watch pisze...

Dzisiejszy dzień potwierdza, że wszystko się może zdarzyć :) 3,4 pękło z hukiem i mamy widoki na kolejne rekordy. Od stycznia najtańszy frank kosztował 3,3475. Rekord może paść nawet dziś! Trzymajmy kciuki!

P.S. Bardzo proszę o unikanie przekleństw lub wstawek mających nasuwać skojarzenia z przekleństwami. Z własnego doświadczenia wiem, że wszelkie emocje da się opisać kulturalnymi słowami. Jako gospodarz bloga następnym razem będę zmuszony kasować całe komentarze zawierające niestosowne słowa lub skojarzenia.

Szanujmy siebie i innych czytelników!