poniedziałek, 27 października 2014

Frank zaraz po 4 złote?! Bez paniki!


Zdumiewające artykuły pojawiły się dzisiaj w prasie. 

Pierwszy, który przeczytałem to ten na pierwszej stronie bezpłatnej gazety Metro, trafiającej rano do zaspanych podróżujących w większych miastach Polski. Bardzo trzeźwiący - na "dobry" początek tygodnia? "Sądny dzień dla frankowców - szwajcarska waluta może zdrożeć, tak samo jak raty kredytu". Później natknąłem się na podobny tytuł w Parkiecie, ale nie udało mi się go przeczytać, więc się do niego nie odniosę.

Jako posiadacz kredytu w CHF, zacząłem czytać z zaciekawieniem artykuł z Metra. I, jak dotychczas dość miło czytało mi się różne teksty z tego bezpłatnego dziennika, tak dziś się zastanawiałem - czy to ja jestem jeszcze otumaniony po weekendzie i nie rozumiem całej powagi sytuacji, czy autor tekstu nie bardzo wie, o czym pisze? Albo co gorsza: czy - dotychczas dość sensownie piszący - analitycy nagle stracili swoje rynkowe zmysły, czy może wyrwano z kontekstu ich wypowiedzi i błędnie cytuje, rysując przerażający obraz przyszłości?

O czym piszę?

Chodzi o zbliżające się referendum w Szwajcarii, o którym już pisałem ponad półtora roku temu: Istotne zagrożenie dla kursu CHF. 30 listopada 2014 Helweci mają zdecydować, czy SNB będzie musiało odbudować zasoby złota do min. 20% swoich rezerw i trzymać je wyłącznie w kraju.

Od kilku tygodni napotykam pojawiające się wzmianki o tym wydarzeniu, ale dziś podniosła się już prawdziwa histeria, w której – jak się wydaje – przewodzi Metro, a wspierają je w tym autorytety. Zamurowały mnie następujące opinie z omawianego artykułu:

[…] Marek Rogalski z DM BOŚ. Prognozuje, że nawet przy referendalnym "nie" kurs franka jeszcze tej zimy może wzrosnąć 3,5 zł do 3,65 zł, a szwajcarskie "tak" jest w stanie wywindować go do dawno niewidzianych poziomów. […] W najczarniejszym scenariuszu frank może umocnić się nawet do 4 zł - mówi Rogalski.

Bardzo szanuję opinie Pana Rogalskiego, czytam je codziennie. Jak mógł mu się przydarzyć tak nieobiektywny komentarz? Przecież to wszystko o czym mówi, może mieć miejsce tylko i wyłącznie w jednym wypadku – jeśli SNB zrezygnuje z obrony franka na poziomie 1,2 CHF za euro! A nieustannie każdy przedstawiciel szwajcarskiego banku centralnego zapewnia, że będzie go bronić jak niepodległości! Nigdzie – powtarzam – nigdzie nie pojawiła się jakakolwiek wypowiedź, sugerująca kłopoty z osiąganiem tego celu lub wskazująca na możliwość zaprzestania jego obrony.

Aby CHF osiągnął poziom 3,65 PLN - bez złamania peg’a 1.2 – EURPLN musiałby osiągnąć poziom 4,38! A CHFPLN rzędu 4 zł widzielibyśmy, gdyby EURPLN było po 4,8!! A co ma piernik szwajcarskie referendum o złocie do wiatraka kursu EURPLN, żeby nagle złoty miałby się tak osłabić z tego powodu?!

To wygląda na celowe wyrwanie z kontekstu przez autora artykułu lub szybką, nieprzemyślaną i przez to niezupełną wypowiedź Pana Rogalskiego.

Jeszcze bardziej popisowy tekst miał wypuścić Pan Przasnyski z Open Finance:

[SNB – przypis autora] Już dziś wydaje krocie, by utrzymywać wartość szwajcarskiej waluty na poziomie 1,2 euro/frank. Jeśli będzie musiał kupować złoto, zostanie mu mniej kapitału na interwencje walutowe - dodaje Roman Przasnyski z Open Finance.

No, to już hit! Ta wypowiedź sugeruje, że SNB ledwie broni usztywnienia do euro i że zaraz może mu zabraknąć na to franków. Bzdura! SNB jest w tej nietypowej (komfortowej?) sytuacji – jak Japonia lub USA (do dziś) , że robi to „produkując” z niczego miliardy jednostek swojej waluty, której jest emitentem i może tak robić bez końca – dopóki uzna to za sensowne! Teoretycznie nigdy nie zabraknie mu tej amunicji! Nawet nie musi drukować tej waluty, wystarczy elektroniczne zwiększanie bilansu banku centralnego. 

Kapitału na interwencje mogłoby mu zabraknąć dopiero wtedy, gdyby musiał – jak np. obecnie Rosja – bronić się przed nadmiernym osłabianiem własnej waluty, a o takiej sytuacji wprost marzą prezes Jordan i koledzy. Obecnie problemem jest nadmierne umacnianie franka szwajcarskiego, więc w razie potrzeby zalewa się rynek świeżutkimi frankami z komputera i kupuje za nie euro, dolary czy inną walutę, aktywa itp.

Zatem obydwie zacytowane wypowiedzi analityków to teoretyczne strachy na lachy!

Są jeszcze inne czynniki, które powinny uspokoić wszystkich frankowców. Zwrócił na nie uwagę inny ceniony przeze mnie analityk – Pan Marcin Lipka z Cinkciarz.pl. Wspomniał on, że (cytaty):
  • Władze monetarne w Zurichu są przeciwne całemu projektowi i twierdzą, że odpowiednia polityka monetarna będzie ich znacznie więcej kosztować, jeżeli wniosek zostanie przegłosowany. 
  • Przeciwny „złotemu” pomysłowi jest także szwajcarski rząd. 
  • Chociaż sprawa w ostatnich dniach nabrała większego rozgłosu, gdy media opublikowały sondaż, w którym większość respondentów (45% vs 39%) opowiedziała się za przyjęciem tego projektu […] to:
o   Po pierwsze sondaż był przeprowadzony w internecie, więc jego wartość badawcza nie jest wysoka.
o   Po drugie, nawet jeżeli 30 listopada Szwajcarzy poprą projekt, i tak będzie go musiało zaakceptować większość z 26 kantonów.
o   Trzecim uspokajającym argumentem jest fakt, że władze na dobre nie rozpoczęły kampanii informacyjnej, a jak pamiętamy z przykładu Szkocji, jest ona dość ważnym elementem kreowania nastrojów w społeczeństwie.
o   Dodatkowo nawet jeżeli powyższe działania nie przyniosą rezultatu, nie oznacza to, że frank zdrożeje z dnia na dzień. Według projektu SNB będzie miał 5 lat na dostosowanie się do nowego prawa, co zdecydowanie zmniejszy zarówno hipotetyczny popyt [na] złoto jaki i na franka.
o   Kolejnym elementem stabilizującym kurs byłoby prawdopodobnie także wprowadzenie ujemnej stopy procentowej przez SNB, jeżeli kurs EUR/CHF byłby zagrożony (wielokrotnie sugerowali to przedstawiciele banku). W znacznym stopniu powstrzymałoby to „gorący” kapitał płynący.

Podsumowując:

Nie ma powodu do paniki. Nawet jeśli Szwajcarzy przegłosują „złotą” opcję, będzie czas na okopanie się w pozycji obronnej. I bynajmniej nie myślę tu od razu o przewalutowaniu kredytu, jak radzi (również słaba!) ramka z artykułu w Metrze. 

Wystarczy zakup odpowiedniej ilości kontraktów walutowych FCHF na naszej GPW i spokojne patrzenie na rozwój sytuacji.

Co sądzicie o tej całej akcji i możliwościach obrony przed mocniejszym frankiem? Piszcie w komentarzach!


Post Frank zarazpo 4 złote?! Bez paniki! pojawił się jako pierwszy na CHF Watch!


Zastrzeżenie
Informacje przedstawione na blogu są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie informacji przedstawionych na blogu. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Autor bloga nie odpowiada za treść reklam.

Brak komentarzy: